Jak firmy produkcyjne wchodzą w e-commerce: gdy magazyn zbudowany pod B2B spotyka klienta indywidualnego
Ten odcinek Rozmów Logistyków to nagranie panelu z konferencji Council of Supply Chain Management Professionals, w którym oprócz Adama Sobolewskiego i Piotra Skobało głos zabrał również Tomek Zwiercan, Dyrektor Zarządzający GLS Polska. Rozmawiają o tym, jakie wyzwania logistyczne czekają firmę produkcyjną, która rozpoczyna sprzedaż bezpośrednią w e-commerce.
CENTRA DYSTRYBUCJI ZBUDOWANE POD ZŁY MODEL
Firmy produkujące marki konsumenckie (CPG), które nagle osiągają kilkanaście procent obrotu w e-commerce, odkrywają, że ich centra dystrybucyjne w całej Europie były zaprojektowane pod dostawy do sklepów — duże przesyłki, konsolidacja, inny rytm pracy. Zamówienie e-commerce to średnio 1,7-2,7 sztuki, wymagające kompletacji i pakowania na zupełnie innym poziomie pracochłonności niż paleta do sklepu. Bez inwestycji w automatyzację i optymalizację procesów te dwa przepływy — B2B i e-commerce — po prostu nie grają ze sobą w tym samym centrum dystrybucyjnym.
KLIENT INDYWIDUALNY REAGUJE NATYCHMIAST, SIEĆ HANDLOWA — NIE
Kluczowa różnica psychologiczna: opóźniona dostawa do sklepu to wewnętrzny problem logistyczny; opóźniona dostawa do klienta indywidualnego kończy się skargą na Google w ciągu godzin — nawet jeśli technicznie to ta sama przesyłka B2B trafiająca do punktu odbioru. Duzi gracze radzą sobie z tym, rozdzielając przepływy fizycznie: zamówienie z dostawą do sklepu, nawet jeśli pochodzi z "nowego" centrum e-commerce, jedzie osobnym transportem niż paleta z głównego centrum dystrybucyjnego, mimo że trafia do tego samego punktu.
DANE: WIĘKSZA SKALA, WIĘKSZA WARTOŚĆ PREDYKCYJNA
Modele uczenia maszynowego i AI wymagają dużej liczby punktów danych — sprzedaż B2B (duże, rzadkie transakcje) generuje ich mniej niż e-commerce (drobne, częste zamówienia). Paradoks: firmy CPG wchodzące w e-commerce zyskują dostęp do znacznie bogatszych zbiorów danych, ale większość z nich — nawet firmy o obrocie kilkudziesięciu milionów złotych — wciąż nie buduje na tej podstawie modeli predykcyjnych. Operatorzy kurierscy przewożący dziesiątki-setki milionów paczek rocznie mają więcej punktów danych niż nawet największy pojedynczy sklep internetowy, co otwiera pole do partnerstwa w wymianie tych danych z korzyścią dla obu stron.
OPTYMALIZACJA TRAS: MASZYNOWE UCZENIE SIĘ ZAMIAST WIEDZY KURIERA
Firmy kurierskie wykorzystują dziś algorytmy uczące się optymalnych tras na podstawie tego, jak zwykle jeździ dany kurier — kluczowe w sezonie szczytowym, gdy zatrudnia się nawet 25% więcej kierowców niż zwykle. Zamiast wymagać, by nowy kierowca uczył się trasy przez kilka-kilkanaście dni, prowadzi go od razu skaner lub nawigacja. To otwiera drogę do predykcji czasu dostawy już na etapie zamówienia w sklepie internetowym — technicznie to tylko kwestia sprzężenia danych o zoptymalizowanej trasie z koszykiem zakupowym.
EKOLOGIA: DEKLARACJE VERSUS GOTOWOŚĆ DO ZAPŁATY
Badania w Europie Zachodniej pokazują rozdźwięk: 40-60% respondentów deklaruje chęć zero-emisyjnych dostaw, ale tylko kilka procent godzi się zapłacić za nie więcej. Realny przykład z praktyki: nawet ekologiczna folopaka droższa o 10 groszy od standardowej nie sprzedaje się w opcji dla klienta. To sprawia, że firmy, które nie wliczają kosztu ekologicznej dostawy bezpośrednio we własny rachunek zysków i strat, nie są w stanie realizować ambitnych deklaracji redukcji emisji.
D2C JAKO STRATEGIA, KTÓRA ZWIĘKSZA ŚLAD WĘGLOWY
Coraz więcej firm produkcyjnych (przykład: L'Oréal celujący w ponad 50% globalnej sprzedaży bezpośredniej do 2030 roku, głównie w Azji) wchodzi w sprzedaż D2C, omijając dystrybutorów — ale to z definicji oznacza więcej drobnych przesyłek zamiast pełnych kartonów do sklepu, co podnosi ślad węglowy na sztukę produktu, nawet przy niskim wskaźniku zwrotów w kategoriach jak kosmetyki (ok. 1%, versus 20-30% w modzie). Ten trend to nie tylko domena globalnych korporacji — polski producent kosmetyków i suplementów o obrocie kilkudziesięciu milionów złotych już rozważał otwarcie własnego magazynu wysyłkowego obok fabryki kontraktowej, by wejść w sprzedaż bezpośrednią.
PEWNOŚĆ WAŻNIEJSZA NIŻ SZYBKOŚĆ
Badania konsumenckie pokazują, że poza sezonowymi szczytami (zabawki przed świętami czy Dniem Dziecka) klienci cenią sobie nie najszybszą dostawę, tylko najpewniejszą — wiedzę, że paczka dotrze dokładnie wtedy, kiedy będą w domu albo przy automacie paczkowym. Duzi gracze (Amazon, Allegro) już udostępniają predykcyjne okna czasowe dostawy; firmy dopiero wchodzące w e-commerce z tradycyjnego modelu B2B wciąż tego nie robią, choć elastyczność zmiany metody dostawy do ostatniej chwili (np. z paczkomatu na dostawę do drzwi) to kolejny krok, którego brakuje w większości obecnych ofert.
Chcesz przełożyć to na swój łańcuch dostaw?
Porozmawiajmy o wyzwaniach w Twojej organizacji i sprawdźmy, gdzie jest największy potencjał na poprawę EBITDA.
Skontaktuj się







