Insourcing czy outsourcing łańcucha dostaw: dlaczego zarządzanie zapasem lepiej zostawić u siebie
W tym odcinku Rozmów Logistyków Adam Sobolewski rozmawia z Agatą Skrzyszowską, odpowiedzialną za logistykę w firmie Ofi, o wyborze między insourcingiem a outsourcingiem zarządzania łańcuchem dostaw. Rozmawiają o tym, czy outsourcing zawsze się opłaca i jakie problemy może napotkać zespół działający np. w Indiach.
DLACZEGO NAWET ŚREDNIE FIRMY OUTSOURCUJĄ JUŻ NIE TYLKO FIZYCZNĄ LOGISTYKĘ
Trend ostatnich lat wykracza poza klasyczny outsourcing magazynowania i transportu — coraz więcej firm zleca na zewnątrz również planowanie popytu i zarządzanie zapasami. Decathlon testuje w Niemczech pełne wyoutsourcowanie operacyjne i zarządcze swojego kanału e-commerce, a Orlen oddał zatowarowanie sklepów przy stacjach benzynowych firmie ID Logistics, która zarządza zapasem nawet na poziomie pojedynczego sklepu, nie tylko prowadzi magazyn centralny. Argument za tym rozwiązaniem brzmi racjonalnie: po co budować własny zespół ekspertów, skoro można mieć szybki dostęp do partnera, który zrobi to lepiej — a w tabelce PowerPoint wszystko wygląda schludnie, mniej ludzi na payrollu, koszty zmienne zamiast stałych.
RÓŻNICA MIĘDZY OUTSOURCINGIEM WYKONANIA A OUTSOURCINGIEM ZARZĄDZANIA
Kluczowe rozróżnienie: oddanie fizycznej egzekucji (transport, magazyn, nawet obsługa klienta) partnerowi, który rozumie specyfikę biznesu, to jedna liga — planowanie popytu, priorytetyzacja dostaw i synchronizacja z produkcją to zupełnie inna, bo te decyzje bezpośrednio wpływają na sprzedaż, marżowość i cash flow. Badanie McKinsey pokazało spadek elastyczności łańcucha dostaw firm po wyoutsourcowaniu tych funkcji — bo zespół zewnętrzny działa ściśle według procedury (SOP), bez wyczucia rytmu organizacji.
KONKRETNE PRZYKŁADY: GDY PARTNER NIE CZUJE BIZNESU
Realny przypadek: partner zarządzający planowaniem popytu nie uwzględniał dużych kampanii marketingowych ani lokalnych świąt, mimo poprawnych danych, prognoz i działającego systemu — efekt: pełne magazyny tam, gdzie nie było sprzedaży, i braki dokładnie w szczycie sezonu. Drugi przypadek: partner odpowiedzialny za decyzje zakupowe nie zareagował na sygnały wzrostu cen jednego ze składników w Europie, ponieważ sam był ulokowany poza kontynentem i po prostu nie wyczuł zmiany na rynku lokalnym — koszt: kilkaset tysięcy euro. Wspólny mianownik obu przypadków: brak elastyczności, opóźniona reakcja i rozjeżdżające się priorytety, mimo że formalnie wszystkie wspólne KPI były spełnione.
DLACZEGO OCENA TYLKO KOSZTÓW OPERACYJNYCH TO PUŁAPKA
Największym błędem organizacji oceniających opłacalność outsourcingu jest patrzenie wyłącznie na widoczne w Excelu wskaźniki: mniej etatów, niższy koszt zewnętrzny o 15%, spełnione SLA. To, co trudno skwantyfikować, a co realnie kosztuje najwięcej: czas zespołu spędzony na gaszeniu pożarów, sprzedaż utracona przez błędy, oraz morale zespołu. Równie istotny, a często pomijany w kalkulacji, jest koszt ewentualnego powrotu do insourcingu — to nie tylko zatrudnienie ludzi, ale szkolenia, wdrożenia systemów i czas potrzebny, by proces znów działał lokalnie tak sprawnie jak wcześniej. Decyzja o wyjęciu funkcji budowanej przez dekady poza organizację może oznaczać wieloletni proces jej odbudowy, jeśli firma zdecyduje się wrócić.
JAK PRZEKONAĆ ZARZĄD DO POWROTU DO INSOURCINGU
W branży surowcowej (ceny i dostępność zmieniające się dynamicznie, dodatkowo pod wpływem sytuacji politycznej) kluczowym argumentem za odzyskaniem kontroli była potrzeba podejmowania decyzji w czasie rzeczywistym — outsourcing spowalniał reakcję na tyle, że sytuacja regularnie "robiła się gorąca". Skuteczna argumentacja przed zarządem łączyła konkretne liczby (ile kosztowały konkretne niepowodzenia) z jakościowym opowiedzeniem historii, w której decyzja outsourcingowa zawiodła — zarząd często potrzebuje jednej wyrazistej historii, by zrozumieć, że kontrola nad procesem to inwestycja, nie koszt. Pomocne bywa też porównanie branżowe (np. dane Supply Chain Insights Institute z raportów spółek giełdowych) pokazujące, jak cykl zapasów firmy ewoluował względem konkurencji po outsourcingu — koszt kapitału zamrożonego w rosnącym zapasie potrafi wielokrotnie przewyższyć koszt utrzymania zespołu, który wcześniej zarządzał nim efektywniej.
PRAWDZIWY ŁAŃCUCH DOSTAW POKAZUJE WARTOŚĆ W KRYZYSIE, NIE W SPOKOJU
Kluczowa myśl na zakończenie: jeśli łańcuch dostaw działa tylko wtedy, gdy wszystko idzie zgodnie z planem, to nie jest to łańcuch dostaw, tylko scenografia. Prawdziwą wartość widać w chaosie — gdy kontener nie przypływa, system siada, a klient się denerwuje — wtedy okazuje się, czy zespół i partnerzy wiedzą, co robić, czy tylko mają ładne dashboardy. Niezależnie od tego, czy dana funkcja jest insourcowana czy outsourcowana, najważniejsze jest wzajemne zaufanie i pewność, że w krytycznym momencie — a w logistyce zdarzają się one codziennie — ludzie po drugiej stronie potrafią improwizować z sensem pod presją.
Chcesz przełożyć to na swój łańcuch dostaw?
Porozmawiajmy o wyzwaniach w Twojej organizacji i sprawdźmy, gdzie jest największy potencjał na poprawę EBITDA.
Skontaktuj się







